>> środa, 4 lutego 2009 16:34:58
Nie jestem do nikogo podobna.
Z każdym łączą mnie tylko różnice.
komentarze [0] >> poniedziałek, 1 grudnia 2008 12:11:28
Blog nie został porzucony!!
Straciłam wiarę w prawie wszystko poza muzyką. Także w siebie.
Jestem świetnym materiałem dla psychologa.
Byłam już z cztery razy. I bardzo sobie chwalę.
Urodziny się całkiem udały. Przynajmniej zdobyłam również cenną wiedzę, kto mnie olewa, a kto nie. Przyszło 5 osób. Jak na Warszawę i moją sytuację to i tak dużo. Gdyby przyszło jeszcze 2 kolegów, do ktorych nie mogłam się dodzwonić, byłoby 7 osób. Dwóch kolejnych, którzy napisali, że jednak nie dadzą rady przyjść, sprawiłoby, że ogółem byłoby osób 9.
Chciałam, żeby to była kameralna prywatka i tak było. Jestem zadowolona. I jednocześnie wkurzona, że zapomniałąm jednych gości poczęstować tortem. Skleroza nie boli.
Następnym razem nie będę stawiała świeczek na torcie w kształcie liczby laT. Jestem już stara, już wstyd się przyznawać. Nie czuję się na tyle lat. Czuję się na mniej. Nie uporządkowałąm swojego życia, tak jak to powinno mieć miejsce w takim wieku. Nie jest to powód do dumy.
Jak mówiła kiedyś jedna reklama, nie powinno się obwiniać siebie, jeśli jeszcze nie wie się, co zrobić ze swoim życiem.
Faktycznie, chyba to nie jest TYLKO moja wina. Może nawet jest to moja wina w małej części.
Dostałam tyle życzeń że mimo wszytsko się zdziwiłam. Dużo doszło przez SMSy.
Osoba dla mnie ważna przeprosiła mnie co prawda, że nie wpadnie do mnie. Jednak życzeń nie dostałam.
Coraz bardziej niestety upewniam się, że nie będziemy razem, najprawdopodobniej nigdy.
Wczoraj wieczorem już wypłynęła pierwsza kłótnia, pierwsze nieporozumienie. Nie spodziewałąm się po nim takiego zachowania wobec mnie, naprawdę. Jak z tym wyszkoczył, to tak jakbym w łeb czymś dostała.
Coraz mniej w to wierzę.
Dziwny człowiek, z którym nie umiem się porozumieć.
Chyba się od siebie oddalamy.
Może to i lepiej.
Z wyglądu podoba mi się w stopniu wprost niesamowitym. Chyba prawie żadna z bliskich mi osób w życiu (ale naprawdę tych bliższych) nie podobała mi si aż tak z wyglądu. Kilka razy już przy nim nie wytrzymałam (mało ktora kobieta chyba by wytrzymała). Być może to wykorzystywał, a być może nie. Może tak było, ale sam nie chce tego przyznać, nawet przed samym sobą. To była pusta przyjemność. Dlatego do niej nie dążę.
Ostatnio patrząc na jedno jego wyjątkowe zdjęcie zaczęłam myśleć o pieszczotach, żeby wręcz nie powiedzieć: "o seksie".. Podnieca mnie.. Jak go widzę przy sprzęcie i wyobrażam sobie, że np. gra techno, czy schranz, i bez koszulki, to już w ogóle...
Co z tego, skoro tylko chyba fizycznie do siebie pasujemy...
komentarze [1] >> piątek, 5 września 2008 11:41:37
widocznie tak musi być...
wiem, że mi to minie..
Za każdym razem tak boli.
Z jednej strony się do tego przyzwyczajam, z drugiej... boli za każdym razem.
Próbuję wpłynąć na to, żeby tak nie było.. i nie potrafię..
Nie wiem, kiedy mi minie. Powinnam teraz wyjść, a przecież jak ja się ludziom pokazę tak. W każdej chwili znów mogą zacząć lecieć mi łzy.
Jedynie trance mi pomaga.
Czuję się okropnie.
Nie potrafię NIC docenić.
Najgorszym przekleństwem jest przekleństwo własnej psychiki.
Niemożność zmiany własnej psychiki.
Niemożność jej ominięcia, wyjścia poza nią.
Wtedy już tylko psycholog pozostaje.
Potem może psychiatra.
Bardzo źle się czuję.
komentarze [4] >> poniedziałek, 1 września 2008 19:14:35
Wcale nie jest tak wartościowy, jak sądziłam.
komentarze [0]znowu chcą mi zamknąć bloga! >> piątek, 29 sierpnia 2008 09:27:56
mam już dość myloga.
Powinnam coś napisac, bo właśnie pierwszy raz od nie wiem jak dawna, od kilku miesiecy, trafiłam na czynnego myloga. Niedługo trzeba będzie się przenieść na inny serwis, jak nic.
Nie wiem za bardzo, co napisać. Czasem mam pomysł, a wlaśnie wtedy nie mogę zapodać nowej notki. To może napiszę, co teraz robię. Wyszukuję utwory Schillera.
komentarze [0] >> wtorek, 8 kwietnia 2008 12:15:52
Pszeglądam właśnie Na Gronie temat o autentycznych wydarzeniach z imprez, które są przytaczane przez ludzi - i mam nadzieję, że oni się nie pogniewają, jak przytoczę te moim zdaniem najlepsze, najśmieszniejsze:
(cały temat ma taki link: http://grono.net/forum/topic/212430/1/0/32941812/1/? )
na imprezie strikte housowej oczywiscie...
"Ty, poskreczuj troche hiphopa"
_______________________
komentarze [0] >> poniedziałek, 10 grudnia 2007 16:43:51
dodaję notkę, bo znów mi chcą zamknąć bloga:/
Byłam na świetnej imprezie w ZOO w poniedziałek. Mało który klub kiedykolwiek mi się podobał tak, jak ten. Pod praktycznie wszelkim względem. Fajnie, że wreszcie usłyszałam transy w klubie na imprezie - w odoatku w Warszawie. Marzy mi się, żeby zrobić podobną imprezę u siebie. Gdybym tak znała właściciela jakiegoś klubu... No, przynajmniej mam nadzieję, że niedługo będę umiec jako tako miksować. Na razie dość mało się jeszcze uczyłam.
Idę sobie - musze zjeść i jechać szybko do domu - nie czuję się dziś najlepiej.
komentarze [0]Długa notka >> piątek, 19 października 2007 13:24:31
Dzisiaj będzie chyba długa notka. A tak jakoś mam ochote [i możliwość - chyba] ją napisać.
Siedzę teraz w bibliotece mojej szanownej uczelni mojego szanownego [mniej wg mnie;P] wydziału. I o ile mnie nie wywalą, to notkę skończę i zamieszczę.
Dawno nie zamieszczałam czegoś dłuższego.
Nie będzie to arcyciekawe. Gdzieś muszę wylac swoje myśli, wątpliwości. Gdzies ponarzekac.
Zresztą nie chce, żeby mi znów blog zamknęli. Nie lubię tego.
Wczoraj, a nie... sorry, przedwczoraj miałam zajęcia na swojej szacownej uczelni na temat blogów własnie.
1) chyba nie chciałabym, żeby gdzieś, w jakichś opracowaniach , cytowano mojego bloga. No, zależy jeszcze, jak bardzo bym była dumna z danej notki [z większości na tym blogu nie jestem]. To dlatego, że trochę olałam tego bloga, wiele spośród komentujących go osob olało również, bardziej lub mniej, mnie. Są jeszcze osoby, dla których niejako pragnę go prowadzić. Ale to, jak już na pewno niektórzy przynajmniej zauważyli, nie to, co kiedys. Nawet nie staram się, żeby było. Kiedyś byłam bardziej ambitna, bardziej starałam sie o poziom bloga. Teraz juz jakoś nie. Kiedyś siedziałam bardziej w świecie HP. Było o czym więc pisać, no i miałam wenę. Od kiedy jestem w Warszawie, napisałam tylko 2-3 wiersze i na tym się skończyło. Te 2-3 wiersZe napisałam w dodatku na pierwszym roku. Znajoma mojej mamy i moja powiedziała podobno, że już prawdopodobnie nie będę nigdy więcej pisac. Zabolało mnie to trochę, niezamierzenie. Ja chcę pisać. Tęsknię do tego. Ale już nie potrafię. Kiedyś często miałam pomysł na wiersz. Teraz jakoś... zmieniła się moja psychika. i to niestety raczej nie tak, jak bym tego chciała. To dłuuuuuuuuga historia...
W każdym razie obracałam się w świecie HP mając te 17-19 lat. Nie żałuję tego. Pani JKR zraziła mnie do siebie i do swej serii tomem 6. Szczególnie druga połową i jej zakończeniem, które mi się wybitnie nie podobały i które w zasadzie uważam za najgorsze w całej serii.
Moje ostatnie wiersze napisałam do Profesora. O nim i dla niego.
2) Wracając do blogów. Na zajęciach było mówione, że są osoby, które prowadzą po 2 , a nawet po 3 blogi. Dla mnie to niesamowite. Sama kiedyś myslałam o założeniu sobie drugiego bloga, który byłby zupełnie inny, o innej tamatyce. Zrezygnowałam jednak, gdyż to jeszcze bardziej zwiększyłoby czas mego przesiadywania na PC, który uważam i tak za zbyt duży. Co prawda na szczęście nie mam teraz netu w W-wie i cieszę się z tego.
3) Starałam się sobie przypomnieć, kiedy założyłam swój blog i jak długo go juz posiadam. Wydaje mi się, że blogowac zaczęłam w 2004 roku. Zawsze blog miałam na mylogu, gdyż najbardziej spodobała mi się jego grafika. Blog.pl dużo mniej mi sie podobał [choć niektóre rzeczy są lepsze]. Wychodzi więc na to, że bloguję już 3 lata. Oczywiście nie jest to ten sam blog cały czas. Wielokrotnie zmieniałam adres. Najpierw miałam e*****-t**-s..., potem e*, a teraz chyba ten. Myśle, że przy tym adresie już pozostanę, gdyż się z nim w zasadzie w pełni identyfikuję.
Jeszcze wracając do świata HP. Nadal mnie on interesuje, jednak po 6 tomie znacznie to zmalało. Poza tym w maju roku 2005 dołączyłam do forum, które w znacznym stopniu wpłynęło na moje życie i zmieniło je. Wówczas powróciłam do czynnego udziału i zainteresowania muzyką trance i muzyką klubową. Miałam w tym moim zainteresowaniu kilkuletnią przerwę. Nie miałam się wówczas jak zaznajamiać z tym, co aktualnie dzieje się na scenie muzyki klubowej, bardziej undergroundowej. Forum to niejako otworzyło mi oczy na to, jakie możliwości daje posiadany przeze mnie wówczas w domu internet, a jakich nie znałam. Zdziwiłam się, że można ściągać transowe kawałki z internetu, i to za darmo. Że można ściągać całe sety. Że przez net mogę pogadać z ludźmi, którzy amatorsko bądź nawet profesjonalnie miksuja. To był dla mnie szok. I to diametralnie zmieniło mnie i moje dotychczasowe życie. Na lepsze.
Najważniejsze jest to, że znów uwierzyłam w moje marzenie, które mam od 12 roku życia. Porzuciłam je na wiele lat, nie widząc żadnych szans jego spełnienia. Teraz okazało się, że te szanse są realne. I dlatego to jest pięknę. Znów uwierzyłam w to, że moje marzenie się spełni.
Przez forum to poznałam kilka ważnych dla mnie w życiu osob.
Najpierw poznałam W - mojego przyjaciela. Między nami było różnie, znajomość ta dużo przeszła. Mieszka w innym mieście niż ja, odległość między nami wynosi około 400km. Tak więc na razie spotkaliśmy się tylko 2 razy, co i tak uważam za duży sukces. Były to na pewno jedne z najlepszych i najpiękniejszych dni w moim życiu. Teraz planujemy, że do mnie przyjedzie. Mam wielką nadzieję, że to wypali.
Potem poznałam J. Niestety nie spotkaliśmy się, choć planowaliśmy. J mieszka niedaleko W, więc w podobnej odległości. J był moim przyjacielem, potem wydawało mi się, że jest szansa na coś więcej. Niestety wszytsko upadło. Nie dało rady, żebyśmy się przyjaźnili. Powiedzmy, że przez zbyt duże różnice psychiczne między nami. Teraz się czasem do siebie odezwiemy, jednak jest to już raczej rzadkie. Np. wczoraj puściłam mu sygnał i nie odpuścił. Może nie mieć kasy na telefonie itd.
No i osoba, którą jednak najwięcej ze mną łączyło - M. Mieszkaliśmy jeszcze dalej od siebie, bo aż ponad 500 km, a od mojego właściwwego miejsca zamieszkania jeszcze więcej. Mimo to jednak byliśmy ze sobą i byłam szczęśliwa. Widywaliśmy się tyle, ile było to możliwe. Nie było dnia, żebyśmy się nie kontaktowali. Mimo wszytsko ten związek nie był do końca dobrym pomysłem, czego bylam świadoma właściwie od początku do końca jego trwania. Jednak zawsze wierzyłam, że pozostaniemy przyjaciółmi, a przynajmniej w kontakcie. Tak się nie stało. O tym właśnie pisałam w poprzedniej notce.
Do dziś nie potrafię zapomnieć, pomimo że minęło pól roku.
Nie wiem, czy kiedykolwiek zrozumiem, DLACZEGO.
Właściwie to tyle moich wynurzeń na dziś. Prawie nie jadłam dziś śniadania, a jest juz prawie pora obiadowa. Wczoraj miałam rozstrój żołądkowy, więc musze uważać.
komentarze [2] >> wtorek, 25 września 2007 11:48:06
Jakiś czas temu stało się to, co najmniej chciałam, żeby się stało. Coś, czego nigdy bym się nie spodziewała. A na pewno jedna z takich rzeczy.
Do dziś nie umiem się do końca z tego otrząsnąć.
komentarze [3] >> sobota, 7 lipica 2007 16:41:32
Heh, tak właściwie to wolałabym już o tym zapomnieć.
Wywaliłam parę poprzednich notek, bo stwierdziłam, że tak będzie lepiej.
Z cyklu pisanych ad hoc wierszyków Witkacego:
Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi
Jeśli tylko człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi
A gdy i to nawet i tak nic nie szkodzi
Bo właściwie mówiąc - kogo to obchodzi! Hej!
~~
Pusz się draniu, pusz się, pusz.
Potem hycniesz w grób i kusz.
Wiecej nie piszę bo mi się nie chce, a i tak nikt tego nie czyta;P
Mnie też już mało zależy na tym blogu. Nie to, co kiedyś.
komentarze [2]Napisał mi... >> sobota, 24 lutego 2007 15:55:54
...że ten tekst powinien być z dedykacją dla mnie:
Everytime you need me
You know I'll be there
You know I really care
Say you will
Say you dare
And when a feeling comes around
Let it sparkle and let it shine
Let it lift you off the ground
Make it last, baby make it mine
You are the sun that rises
You are the moon that lights the night
You are what paralyses me
Everytime you need me
You know I will be there
You know I really care
Say you will
Say you dare
Everytime you need me
You know I will be there
A love beyond compare
Say you will
Say you care
Write my name into the sky
And keep the memories in your heart
Let the hours pass us by
I guess that this is a way to start
You are full of surprises
You are a fire burning bright
You are what mesmerises me
Everytime you need me
You know I will be there
You know I really care
Say you will
Say you dare
Everytime you need me
You know I will be there
A love beyond compare
Say you will
Say you care
Say you dare...
Say you dare....
Say you dare.....
No no, no no
Everytime you need me
You know I will be there
You know I really care
Say you will
Say you dare
Everytime you need me
You know I will be there
A love beyond compare
Say you will
Say you care
[Fragma - Everytime you need me]
I jak tu go nie lubić?
komentarze [3]Odpowiadam >> piątek, 12 stycznia 2007 18:03:29
Cynth, raczej bym nie czakała z notkami itp tylko dlatego że jednej nikt nie skomentował, tym bardziej, że ja np. zwykle starszych raczej w ogóle nie komentuje, a tylko te najnowsze zwykle... :>
A gdzie ja napisałam, że tak robię? Nie z tego powodu nie dodawałam notek.
Strasznie nie podoba mi się komentowanie tylko najnowszej notki.. ale niech każdy robi jak chce..
Popraw sie, bo ten blog to jedyne mmiejce gdzie mozna sie z Toba spotkac.
Jest jeszcze GG [2 numery], mail i telefon:)
Niemniej, dzięki że się odezwałyście:) I Ty Kuroi także:)
Dodam, że mam zamiar iść na "Pachnidło", choć zapowiedź mi się nie podobała. To czemu chcę iść? Bo grają tam dwaj moi ulubieni aktorzy: Alan i Dustin Hoffman:D
Kto idzie ze mną do kina?:P
komentarze [9]Kuba Wojewódzki ma 43 lata >> poniedziałek, 27 listopada 2006 11:47:51
:O szok! Wiedzieliście? Myślałam, że ma mniej!
komentarze [7]Sex shopy - artykuł >> poniedziałek, 27 listopada 2006 11:43:56
Czytam właśnie artykuł na O2 na temat sex shopów. Niektóre urywki są naprawdę ciekawe/zaskakujące!
Klientela takich sklepów to przeważnie panowie po sześćdziesiątce, niezbyt zamożni.
:O Nie sądziłam:P
Młodzież w ogóle nie zagląda w takie miejsca.
No, nie wiem, nie wiem...
Podobno banża sklepów z seksem wygasa...
www.o2.pl
komentarze [1] >> niedziela, 12 listopada 2006 15:29:27
Miriana - jakie sliczne imię!
Nie wiedziałam, że takie istnieje.
Dowiedziałam się tego, przeglądając strony internetowe mojego uniwersytetu: http://www.kjoib.uw.edu.pl/administracja.htm
Przy okazji: czy ktoś mógłby mi pomóc? Bo nie wiem, jak się tworzy hiperłącza na mylogu. Byłabym wdzięczna. Kontakt - przez GG, maila, a ostatecznie przez komentarz:)
Z mojego niedawnego życia: Popsuło się wszytsko. A raczej popsuło się, to, w czym przez ponad ostatni miesiąć pokładałam nadzieję. Okazał się zwykłym tchórzem, a do tego chyba chorym psychicznie. No z co najmniej zrąbaną psychiką. Moja komórka teraz prawie milczy. Nie mogę się do tego przyzwyczaić. Chcę ją sprzedać. Chce ktoś kupić? Sagem My, srebrny. Bardzo łądny i co z tego, że mam go 3 lata. Praktycznie niezniszczony.
Dzisiaj ma się TO rozstrzygnąć. Wczoraj w łożku wieczorem nie mogłam przestać o tym myśleć, choć bardzo chciałam, aby te myśli ode mnie odeszły. Przez cały m-c mówił, że mu zależy. Nawet że zaczyna coś czuć. Aż zupełnie nagle, po m-cu napisał, że to jest bez szans. choć ciągle mówił, że musimy dać sobie szansę. Że mu zależy. Co? Olśniło go nagle? Po miesiącu codziennego gadania? Dziesiątek SMSów?
I co z tego, ze to było tylko przez internet.
Byliśmy już w 100% umówieni na spotkanie w stolicy 25 listopada.
Muszę to sobie jakoś odbić...
Już myślała,m, że znalazłam kogoś z kim się dobrze rozumiem.. Co zdarza mi się tak rzadko:(
Zabiłoby mnie to, gdyby nie fakt, że to nie był pierwszy raz.
Ile razy jeszcze? :(
komentarze [1]
szablon : Alice
obrazek : deviantART